Początki „historyi” systemów alarmowych

Początki „historyi” systemów alarmowych
Wrzesień 14 14:12 2016 Wydrukuj ten artykuł

Połowa dziewiętnastego stulecia to czasy tak zamierzchłe, że wystarczy przytoczyć kilka historycznych faktów. W 1850 roku takie miasta Los Angeles czy San Francisko otrzymały prawa miejskie. W roku następnym niewolnictwo w Kolumbii zostaje zniesione, a w Londynie wychodzi pierwsze wydanie Moby Dicka. W 1852 umiera Nikołaj Gogol, a w roku następnym – no właśnie – niejaki Augustus Russell Pope patentuje pierwszą na świecie elektromagnetyczną instalację alarmową.

Po co taki długi wstęp, zapyta ktoś. Ano po to właśnie, by zobrazować Ci, czytelniku, jak niemłoda jest historia systemów alarmowych, ponieważ na pozór może się wydawać, że jest to wynalazek naszych czasów. A tu taki psikus…

Patent Pope’a. Na czym polegał?

Z perspektywy człowieka żyjącego w epoce zdjęć sałatek z rukolą wrzucanych na portale społecznościowe patent może wydawać się banalny. Jednak naówczas okazał się prawdziwym przełomem i pierwszym (i bardzo solidnym nota bene) stopniem na drabinie rozwoju systemów alarmowych.

Cały patent polegał na tym, że zasilane bateriami urządzenie – zaprojektowane i skonstruowane przez Pope’a – reagował na zamknięcie obwodu prądu, które następowało w przypadku otwarcia połączonych ze sobą równolegle drzwi i okien. Co było dalej? Przepływ prądu w systemie oddziaływał na zainstalowany w nim magnes, ten zaś drgając, wprawiał w ruch młotek, który uderzał w mosiężny dzwonek, powodując hałas. Proste? Oczywiście, że proste. Jednocześnie jakie skuteczne!

Jednak to nie Pope’a uważa się za ojca systemów alarmowych

Rolę tę przypisuje się Edwinowi Holmesowi, który kupiwszy patent Pope’a w 1857, założył pierwszą na świecie firmę zajmującą się produkcją i sprzedażą instalacji alarmowych. Przedsiębiorstwo nazwane zostało na cześć założyciela: „Holmes Electric Protection Company”. Choć Holmes nie posiadał zmysłu wynalazcy, był doskonałym handlowcem… i niejako pionierem marketingu szeptanego.

Trzeba wiedzieć, że w XIX wieku istniały spore obawy przed upowszechnieniem energii elektrycznej, w oparciu o którą działały systemy alarmowe „Holmes Electric Protection Company”. Toteż Holmes, który miał głowę nie od parady, wpadł na pomysł, by zlecić w nowojorskich gazetach listy nazwisk znanych osobistości, w których wypowiadały się one pochlebnie o wynalazku systemów alarmowych.

Strategia okazała się skuteczna, co umożliwiło wejście wynalazku na rynek masowy, a już wkrótce wśród klientów Holmesa przewijały się słynne jubilerskie marki, między innymi Tiffany czy Lord & Taylor.

Niedaleko pada jabłko od jabłoni

Świadczy o tym nie tylko fakt, że syn Holmesa przejął biznes po ojcu, ale i fakt, że to właśnie „za panowania” młodego Edwina T. Holmesa firma osiągnęła największy sukces w swojej historii. Wpadł on bowiem na pomysł, aby w instalacjach alarmowych wykorzystywać łącza telefoniczne bostońskich sklepów, które w nocy i tak nie były używane (a chodziło o ochronę w nocy głównie). Pomysł ten pozwolił firmie na wykonanie milowego kroku, czego efektem stało się prawo do korzystania także i z nowojorskich łączy.

alarmy-monitoring.pl

  Categories:
Napisz komentarz...

0 Comments

Nie ma jeszcze komentarzy

Możesz być pierwszym, który napisze komentarz.

Dodaj komentarz

Your data will be safe! Your e-mail address will not be published. Also other data will not be shared with third person.
All fields are required.